niedziela, 28 kwietnia 2019

SESZELE - WYJAZD NA WŁASNĄ RĘKĘ | CO WARTO ZOBACZYĆ? 3 WYSPY: PRASLIN, LA DIGUE, MAHE + KOSZTORYS PODRÓŻY NA SESZELE


Seszele - istny raj na ziemi! W zasadzie to mogłabym tym samym rozpocząć i zakończyć przygotowanie tego wpisu ;) Jak się okazało ten wyjazd wzbudził największe zainteresowanie, jeśli chodzi o cały cykl podróżniczy na blogu. Jak zorganizować wyjazd na Seszele na własną rękę? To pytanie jeszcze pół roku temu sami sobie zadawaliśmy - odpowiedź wydała się prostsza niż myśleliśmy...

Ps. Na końcu tego wpisu czekają na Was szczegóły rozdania - wraz z marką VARTA Consumer przygotowałam specjalne zestawy podróżnicze, które warto mieć w wakacyjnej walizce. Dołączę do nich wyjątkową pamiątkę z wyjazdu – pocztówkę z Seszeli!

LOT NA SESZELE:
Nasze doświadczenia z planowaniem podróży na własną rękę nauczyły nas tego, że ciężko przewidzieć ceny lotów i nigdy nie ma się pewności, że trafimy w najlepszą okazję. Po raz kolejny dość spontanicznie (pewnego grudniowego wieczoru) kupiliśmy lot z Warszawy na Mahe z (korzystną) przesiadką w Dubaju (odstęp między lotami ok 3,5h) za ok 2700zł. Różnica godzin między jednym a drugim lotem powinna być kilkugodzinna, biorąc pod uwagę fakt, że często na dużych lotniskach tranzytowych trzeba się przemieścić z jednej bramki do drugiej i może to zająć nawet więcej niż godzinę. Lot z Warszawy do Dubaju trwał ok 6h, a z Dubaju na Mahe ok 4h.

NOCLEGI + LOKALIZACJE + TRANSPORT:
Plan naszego wyjazdu obejmował 3 wyspy w kolejności: Praslin (3 noclegi), La Digue (4 noclegi) i Mahe (2 noclegi).

Jeśli chcecie dostać się z Mahe na Praslin macie do wyboru prom lub samolot. Może Was to zdziwić, ale Piotrek boi się latać i wizja każdego dodatkowego lotu to kolejna dawka stresu - dlatego zdecydowaliśmy się na prom. Przy rezerwacji online biletu na prom (tutaj) można dodatkowo zamówić transport z lotniska na Mahe do portu - jest to bezpieczniejsza opcja, bo nie musicie stać w kolejkach po bilety a w razie spóźnienia prom bez Was nie odpłynie, jeśli macie potwierdzoną rezerwację online. Naczytałam się opinii w Internecie, że wyjątkowo kołysze i osoby z chorobą morską mogą mieć z tym problem - według mnie był to jeden z najspokojniejszych rejsów (trwał ok 1h) jaki miałam okazję doświadczyć ;-) Po wyspie Praslin przez 2 dni poruszaliśmy się samochodem (na Seszelach obowiązuje ruch lewostronny), który wypożyczyliśmy za pośrednictwem właścicielki pierwszej kwatery.

Z Praslin na La Digue również dostaniecie się promem rezerwując wcześniej bilety online - rejs trwa ok 20 min. Najpopularniejszym środkiem transportu na tej wyspie są rowery, więc przygotujcie się na taki środek lokomocji.

Ostatnią lokalizacją była wyspa Mahe, na którą również dostaliśmy się promem - tutaj zaznaczę, że nie ma bezpośredniego promu, ale rezerwując bilet online (tutaj) macie uwzględnioną przesiadkę na Praslin (nie martwicie się o bagaże, bo są przeładowywane przez obsługę).

Wszystkie noclegi rezerwowaliśmy przez Internet - poniżej w kosztorysie podaje nazwy poszczególnych lokalizacji. Z każdym z obiektów mieliśmy przed wyjazdem sprawny kontakt mailowy w takich sprawach organizacyjnych jak np. transport czy wypożyczenie auta. Najlepiej udało nam się trafić z ceną noclegu na Mahe - jako 4 osoby płaciliśmy jak za 2 (na Instastory pokazywałam Wam, że musieliśmy losować, kto śpi na dostawce w salonie, a kto w sypialni z łazienką). W cenie mieliśmy do dyspozycji takie udogodnienia jak: 4 prywatne plaże, basen, siłownię, taras z grillem z widokiem na port jachtowy oraz melex, dzięki któremu mogliśmy się swobodnie poruszać po terenie Eden Island - zależało nam na lokalizacji w pobliżu lotniska i portu. Założeniem naszego wyjazdu było to, że ostatnie 3 dni spędzone na Mahe (tuż przed wylotem) poświęcamy na odpoczynek, a nie tak jak w przypadku Praslin czy La Digue - na dość intensywne zwiedzanie.

CENY:
Ceny na Seszelach są bardzo zróżnicowane - zarówno w restauracjach jak i w sklepach. Przykładowo: w budkach z jedzeniem na wynos za kurczaka w sosie curry zapłacicie ok 25 zł (ja niestety po pierwszym kontakcie z takim jedzeniem miałam problemy żołądkowe na drugi dzień). W restauracjach za dania typu fast food lub typowe dania kuchni kreolskiej zapłacicie w granicach od 50-140zł. Z ciekawostek - za homara w restauracji przy plaży trzeba byłoby zapłacić ok 500zł. Ceny w marketach są zdecydowanie wyższe niż w Polsce - woda 1l ok 8zł, bagietka 4zł, cydr 9zł, piwo 20zł, lokalny rum TAKAMAKA (polecam o smaku kokosowym) o poj. 375ml to ok 40zł. Za kokosa lub sok ze świeżo wyciskanych owoców na plaży zapłacicie ok 30zł.

CO WARTO ZOBACZYĆ?
Moje TOP 3 miejsca na Seszelach, które trzeba zobaczyć to plaże: Anse Georgette (Praslin), Grand Anse (La Digue), Anse Source D'Argent. To wszystko opowiem Wam w obszernej fotorelacji podzielonej na 3 wyspy - większość zdjęć jest opisana, także życzę Wam przyjemnej lektury :)

KOSZTORYS:
Lot na osobę: 2700zł

Noclegi:
Praslin - Mountain Lodge (3 noclegi) 1852zł
La Digue - Etoile Labrine ze śniadaniami (4 noclegi) 4769zł
Mahe - Villa Armella na Eden Island (2 noclegi) 1886zł
Razem na osobę - 2126,75zł

Promy na osobę:
Mahe - Praslin - 215zł
Praslin - La Digue - 64,5zł
La Digue - Mahe - 258zł
Razem na osobę - 537,5zł

Transport na osobę:
Mahe lotnisko do portu - 43zł
Praslin z portu do kwatery - 16zł
Praslin z kwatery do portu - 16zł
La Digue port do hotelu - 21,5zł
La Digue z hotelu do portu -21,5zł
Mahe z portu do hotelu - 17,5zł
Mahe z hotelu na lotnisko - 21zł
Razem na osobę - 156,5zł

Dodatkowo:
Auto na dwa dni z ubezpieczeniem na osobę - 96,75zł
Rower na cztery dni (La Digue) dla osoby - 140,75zł
Wejście na L’Union Estate Farm gdzie znajduje się Anse Source d’Argent od osoby - 32zł
Razem na osobę - 269,5zł

RAZEM NA OSOBĘ: 5790,25zł*
*całość przy założeniu, że podróżujecie we 4, więc niektóre koszta na osobę się rozkładają:)


Jak widać, PODRÓŻ MARZEŃ można zorganizować niewielkim kosztem, w porównaniu do cen oferowanych przez biura podróży. 
Czasem trzeba jednak pomóc szczęściu, dlatego marka VARTA Consumer, która jest partnerem tego wpisu zorganizowała akcję, która może pomóc Wam w spełnieniu podróżniczych marzeń. Aby wziąć udział w konkursie, w którym kwotą 5000 zł zostaną nagrodzone zostaną aż 3 osoby, wystarczy:
  • kupić 2 opakowania baterii VARTA (paluszki Longlife Power  AA/AAA  lub specjalistyczne baterie guzikowe CR2032)
  • zarejestrować swój paragon na stronie akcji (KLIK) i odebrać gwarantowany voucher o wartości 100 zł do wykorzystania na portalu Travel by Inspire (zniżka przyda się przy rezerwacji lotów i noclegów oraz wielu atrakcji)
  • nagrać filmik lub wykonać zdjęcie, które pokaże jak dobrze można bawić się w wakacje.
Te trzy, proste kroki pomogą Wam zbliżyć się do realizacji podróżniczego celu.

Więcej informacji znajdziecie na stronie www.czas-na-zabawe.pl

Te ujęcia pewnie część z Was już widziałam na moim Instagramie - tak wygląda z reguły nasz bagaż podręczny, o który często pytacie :D Taka ilość niezawodnego sprzętu pozwoliła nam przygotować satysfakcjonującą ilość materiału do tej publikacji (i nie tylko!). A mogłoby się wydawać, że jako blogerka modowa zabieram głównie walizki pełne ubrań czy dodatków ;-)

WYSPA PRASLIN


Nasza pierwsza lokalizacja (po prawie dobie w podróży) - guest house Mountain Lodge w Praslin :)


W pobliżu naszego domku rozpościerał się tak niesamowity widok - to duży atut lokalizacji  Mountain Lodge. Minusem był jednak dość stromy podjazd (z uwagi na wzniesienie), który stanowił problem nie tylko podczas jazdy samochodem, ale też zwykłego wyjścia po zakupy - można to było potraktować jako solidny trening.


Widok na salon z aneksem kuchennym - posiłki (śniadania i kolacje) przygotowywaliśmy sami :)


Widok z tarasu! <3


Już pierwszego dnia - mimo ogromnego zmęczenia po podróży udaliśmy się na spacer po pobliskiej okolicy Praslin.


Cote De'Or - to pierwsza plaża na której zobaczyliśmy te przepiękne skały, które są wizytówką praktycznie każdej plaży na Seszelach! 


Drugi dzień na Praslin zaplanowaliśmy pod kątem plaży Anse Georgette, na którą wcale nie jest tak łatwo się dostać z uwagi na ... limit miejsc, ponieważ znajduje się na terenie hotelu Constance Lemuria Praslin. Musicie wcześniej zgłosić swoje przybycie - my zrobiliśmy to za pośrednictwem właścicielki naszego zakwaterowania na Praslin i jest to jedna z opcji, aby się tam dostać.


Od wejścia do hotelu (ochrona sprawdza czy jesteście na liście + nie pozwala wejść na teren hotelu w samym stroju kobietom a mężczyznom bez koszulki) idziecie ok 20 minut raz pod górkę a raz z górki - widok na pole golfowe w otoczeniu tropikalnej roślinności robi niesamowite wrażenie. Koniecznie zabierzcie ze sobą butelkę wody!


W moim odczuciu tak powinno wyglądać wejście do ... raju :D


*tego dnia miałam na sobie komplet z kolekcji RENEE DESIGN - link


A tak wyglądają (jedyne!) przekąski na plaży, także koniecznie zabierzcie ze sobą coś do jedzenia, jeśli same owoce Wam nie wystarczą ;-) Mi na szczęście wystarczyła przepyszna woda kokosowa, którą uwielbiam i ... banany, które smakują w takim klimacie (lepiej!) zupełnie inaczej.



Jednogłośnie stwierdziliśmy z mężem, że plaża Anse Georgette to miejsce, które koniecznie trzeba zobaczyć będąc na Praslin - jedna z najpiękniejszych plaż <3


Tak wyglądała moja perspektywa z tamtego dnia :D


Nawilżanie od wewnątrz, czyli woda kokosowa, którą piłam praktycznie codziennie - za taki napój zapłacicie na plaży ok 30zł.


Anse Georgette to jedna z najczystszych plaż na jakiej kiedykolwiek byłam - krystalicznie czysta woda o przepięknym, lazurowym odcieniu i biały, drobny piasek <3


Udało nam się wykonać moje wymarzone ujęcie na palmie :D


Trzeci dzień na Praslin to kierunek: plaża Anse Lazio - tutaj na ujęciu z drona prezentuje się niesamowicie! Łapcie to zdjęcie na tapetę :D


Tego dnia miałam na sobie: bluzkę RENEE, szorty i kapelusz z Zary z zeszłorocznej kolekcji, torbę BOHO SWING i przepiękne sandały z muszelkami z RENEE.


Wakacyjny manicure idealnie komponował się z pierwszą opalenizną - kolor, który miałam na paznokciach zarówno u rąk jak i stóp to 544 Just Chillin z nowej kolekcji SEMILAC City Break :)


Plaża Anse Lazio jest dość długa i szeroka - była to jedna z najbardziej obleganych przez turystów plaż na jakiej byliśmy podczas całego pobytu.


Strój z motywem zwierzęcym (MANGO) idealnie wpasował się w scenerię ;-)


Ten kolor wody to coś niesamowitego!


Przykładowe danie z restauracji na plaży Anse Lazio. Spicy Chicken - dość bezpieczna i zawsze sprawdzona opcja: kurczak w przyprawach, frytki i surówka. Taka porcja kosztowała ok 80zł, ale spokojnie można zamówić jedno danie na 2 osoby ;-)


Przy wyjściu z plaży spotkaliśmy gromadę gigantycznych żółwi, które mają swoją zagrodę w pobliżu Anse Lazio.

WYSPA LA DIGUE


Czwartego dnia znaleźliśmy się już na wyspie La Digue (na temat transportu przeczytacie we wstępie wpisu). Zatrzymaliśmy się na w miejscu, które było w niedalekiej odległości od jednej z najpiękniejszych plaż na La Digue (na zdjęciu ujęcie wnętrza pokoju) - nasza kwatera to Etoile Labrine, gdzie zdecydowaliśmy się na opcję ze śniadaniami kontynentalnymi.


Już pierwszego dnia na La Digue wybraliśmy się na (według mnie) zdecydowanie najpiękniejszą plażę, czyli Grand'Anse La Digue. Tak jak pisałam we wstępie - na La Digue najpopularniejszym środkiem transportu są rowery - dojazd na plażę prowadzi trasą przez dżunglę (tutaj również przygotujcie się na jazdę raz z górki, raz pod górkę).


Ten widok mówi sam za siebie - skały na plaży Grand'Anse La Digue wyglądają jak namalowane :D


To się nazywa - wtopić się w scenerię ;-)


*miałam na sobie stój kąpielowy z nowej kolekcji NEW LOOK i klapki RENEE


Ujęcie na plażę Gran'Anse La Digue z drona.



Z plaży Grand'Anse La Digue prowadzi też droga przez dżunglę na dwie inne plaże Petite Anse i Anse Coco.



Takie widoki możecie podziwiać po drodze na plaże Petite Anse :D


Dotarcie na te plaże Petite Anse i Anse Coco wymaga kondycji - z doświadczenia polecam założyć wygodne, sportowe buty ;-) Za pierwszym podejście pomyliliśmy drogi i w takich warunkach (po skałach, pod górę przez dżunglę) szliśmy do nikąd ok 20 minut - zrezygnowaliśmy i postanowiliśmy zrobić drugie podejście ostatniego dnia pobytu na La Digue.


Z plaży Grand'Anse polecieliśmy dronem na Petit Anse i stwierdziliśmy, że musimy tam dotrzeć za drugim podejściem - tutaj ujęcie jak plaża Petit Anse prezentuje się z góry :)


Po plaży Grand'Anse dalej ruszyliśmy w trasę rowerową po La Digue i ...


...dotarliśmy na plaże Anse Severe.


Ta plaża nie zrobiła na nas takiego wrażenia - w porównaniu do innych plaż na La Digue :)


Jadąc trasą z przepięknymi widokami (pokazywałam Wam te niesamowite ujęcia na Instastory - możecie je nadal zobaczyć w Wyróżnionych Relacjach SEYCHELLES 1 i SEYCHELLES 2 na @styloly) dotarliśmy do małej, ale wyjątkowej plaży Anse Patates.



Kolor wody i skał na Anse Patates robił na żywo niesamowite wrażenie! W dalszej części relacji (z ostatniego dnia na La Digue) zobaczycie więcej zdjęć zarówno z plaży, jak i trasy na Anse Patates.


Kolejny dzień mieliśmy zaplanowany pod kątem zobaczenia najpiękniejszej plaży na La Digue, czyli 
Anse Source D'Argent. Wejście na teren parku L'Union Estate Farm z którego dojedziecie na plażę rowerem jest dodatkowo płatne w kwocie 115 rupii seszelskich, czyli ok 33zł ;-)


Po drodze miniecie ciekawie zaaranżowane straganiki, np. z biżuterią.


Plaża Anse Source D'Argent na ujęciu z drona :)


Taka sesja mi się marzyła - zwiewna narzutka w kolorze lazurowego nieba i oceanu w scenerii cudownej plaży Anse Source D'Argent!



Samo dojście na plażę Anse Source D'Argent jest niesamowicie klimatyczne, bo przechodzicie pomiędzy skałami w otoczeniu bujnej, tropikalnej roślinności.


Czy to nie wygląda jak grafika? Widok jest aż nierealny - piękno natury zachwyca!




Przy plaży Anse Source D'Argent jest dużo świetnych miejsc do zdjęć :)


Plażę Anse Source D'Argent koniecznie trzeba zobaczyć będąc na Seszelach!


Po takich wrażeniach widokowych i prawie całym dniu na plaży Anse Source D'Argent trzeba było coś zjeść - jako że kuchnia kreolska nas nie przekonała (raz nawet mieliśmy ekscesy żołądkowe po jedzeniu typu TAKE AWAY) to na La Digue odkryliśmy pizzerię (obok supermarketu) prowadzoną przez Włocha :D Była to szybka, smaczna i bezpieczna opcja na posiłek dla 2 osób - pizza kosztowała 200 rupii, czyli ok 60zł i była serwowana tylko na wynos. 


Ostatniego dnia na La Digue pogoda zapowiadała się deszczowo - do południa praktycznie cały czas padało, ale jak tylko się poprawiło to ruszyliśmy jeszcze raz w trasę rowerową z takimi punktami widokowymi jak na zdjęciu :D


Drugi raz odwiedziliśmy plażę Anse Patates. Tutaj moja wersja zdjęcia na palmie a poniżej ...


...poza zaproponowana przez mojego męża :D



Mimo tego, że plaża Anse Patates jest dość mała (za pierwszym razem trafiliśmy na dość dużą ilość turystów) to jest wyjątkowo urokliwa!


Standardowy widok przy trasie na La Digue - zatrzymywaliśmy się praktycznie za każdym razem :D Tutaj widać jak ogromne żółwie możecie spotkać na tej wyspie.


Ostatniego dnia na La Digue postanowiliśmy również spędzić trochę czasu na naszej ulubionej plaży Grand'Anse (ok 15 minut rowerkiem od miejsca naszego zakwaterowania) :)


Fale były tego dnia wyjątkowo wzburzone - na Instastory pokazywałam Wam piękny kontrast między lazurem wody a zachmurzonym niebem. Na szczęście było to tylko chwilowe i deszcz nas nie złapał ;-)



Tak jak wspominałam wcześniej postanowiliśmy zrobić drugie podejście, aby dostać się na plaże Petite Anse i Anse Coco.


Po drodze spotkaliśmy turystów, którzy pokazali nam drogowskaz. Naprawdę ciężko go dostrzec - nawet na tym zdjęciu :D Jest to po prostu drewniana tabliczka bez żadnego napisu zawieszona na drzewie po prawiej stronie na zdjęciu - to informacja, w którym momencie macie skręcić w prawo.



Widok na plaże Petite Anse :)



Niestety pogoda znowu zaczęłam nam się psuć i zrezygnowaliśmy z dojścia na plażę Anse Coco.


Ostatni zachód słońca na La Digue - niestety dość wcześnie zachodziło (ok 18:30) i tylko raz zdążyliśmy ten moment uwiecznić na zdjęciach ;-)

MAHE


Nasza ostatnia lokalizacja to Villa Armella na Eden Island - idealna opcja na ostatnie dni pobytu z uwagi na bliską odległość od lotniska :) Naszym założeniem było to, aby ostatnie dni pobytu spędzić na totalnym relaksie i odpoczynku - nie planowaliśmy już żadnego zwiedzania :)


Tak jak pisałam we wstępie - udało nam się wyjątkowo trafić z tą willą, bo w cenie mieliśmy do dyspozycji takie udogodnienia jak: 4 prywatne plaże, basen, siłownię, taras z grillem z widokiem na port jachtowy oraz melex, dzięki któremu mogliśmy się swobodnie poruszać po okolicy. W pobliżu była też galeria handlowa Eden Plaza oraz kilka restauracji z widokiem na port jachtowy.


Po wyjściu z tarasu mieliśmy na wyciągnięcie ręki tak cudowny plener!


Poranna kawa w takich okolicznościach - nawet o tym nie marzyłam :D

*sukienka - TRESOR BUTIK


Widok na plażę obok, która znajdowała się obok naszej willi :)


Było czysto, cicho, kameralnie i spokojnie - określenie 'eden', czyli raj ziemski nie jest tutaj przypadkowe :D


Jedyna nasza (romantyczna!) sesja na Eden Island - podczas tych 2 dni zrobiliśmy sobie również przerwę od zdjęć :D


Szkoda, że nie mogliśmy Wam pokazać jak Eden Island wygląda na ujęciach z drona. Niestety w wielu miejscach jest definitywny zakaz używania drona - tutaj akurat ze względu na bliską odległość od lotniska, co może zakłócać ruch lotniczy a nawet doprowadzić do katastrofy. Dlatego zawsze upewnijcie się, że możecie korzystać w danym miejscu z tego typu sprzętu ;-)


Na zakończenie szczegóły ROZDANIA, o którym wspominałam we wstępie :)

 Wraz z marką VARTA Consumer przygotowaliśmy dla Was rozdanie w postaci 3 zestawów podróżniczych. W pakiecie znajdziecie poręczną latarkę w kształcie różowej pomadki, Slim Power Bank o pojemności 12000 mAh, ładujący dwa urządzenia jednocześnie oraz 2 opakowania baterii VARTA Longlife Power AAA/AA, które przydadzą się do wszystkich aparatów kompaktowych i lamp błyskowych. Od siebie dorzucam jeszcze pocztówkę z Seszeli! :)

Napiszcie w komentarzu pod tym postem, jakie jest Wasze marzenie podróżnicze? 
*macie czas do 12.05.2019

ZWYCIĘSKIE KOMENTARZE :)

1. Wszystkie miejsca, które odwiedzasz i pokazujesz na blogu są tak dobrze sfotografowane, że od razu wchodzą na moją listę must See :) Seszele to istny raj ale poza nimi w głowie mam nadal Twój wpis odnośnie wakacji w Grecji. Pamiętasz Olu zdjęcia w sukience w Firze? I spacery ciasnymi chodniczkami po Santorini... To nadal jest moje Marzenie ale studenckie życie jeszcze nie pozwoliło mi go spełnić :) uwielbiam wasze fotorelacje, dokładne opisy miejsc i to że pokazujecie także jedzenie danego regionu - to buduje klimat. Świetna sprawa jest też opisywanie poszczególnych dni od śniadania do wieczora bo dzięki temu można wyobrazić sobie, że spędza się ten dzień z Wami. <3 (WeronikaMaria)

2. Spacer przy lodowcach, zorza polarna i zaprzęgi husky - moje marzenie podróżnicze to Alaska! :) Wiem, że taki komentarz pod postem o rajskich Seszelach brzmi co najmniej dziwnie, ale chociaż raz w życiu chciałabym wylądować w miejscu, które wydaje się być dalekie od strefy komfortu, które ‚challenguje’ na każdym kroku i gdzie człowiek nabiera pokory wobec potężnej natury. Powerbank z dwoma wejściami wydłużyłby życie mojego telefonu podczas całodniowej wyprawy do jednego z tamtejszych parków narodowych, baterie nie pozwoliłyby mojemu aparatowi przegapić żadnego pięknego widoku, a podręczna latarka to idealny gadget na nocne topienie grizzly :) (Luiza)

3. Olu przepiękne zdjęcia i Seszele! Ja mam inny plan do 40stki chciałabym postawić stopę na każdym
Z kontynentów oczywiście oprócz Antarktydy bo nienawidzę zimna, a sama podróż tam kosztuje ok 50tys. .zł !! Ale jeśli miałabym podać konkretne miejsca, to od zawsze marzę aby nie tylko odwiedzić ale o zamieszkać w Australii. Powstrzymują mnie tylko te przerażające pająki które tam żują. Jeden gatunek podobno wygląda jak suszi! I weź tu śpij spokojnie😂. Na pewno chciałabym spotkać blond murzynów na Wyspach Salomona i przeżyć pidróż w czasie na Kiribati gdzie przebiega linia zmiany daty.. poza tym ta wyspa leży chyba na skraju naszego świata i podróż tam byłaby czymś fantastycznym. Chciałabym wylegiwać się też na rajskim Bora Bora i pić tequille w Meksyku. Myślę, że wschód jednak jest piękniejszy od ucywilizowanego zachodu. Pełen natury, różnorodności kultur i kuchni. Będąc w Singapurze zrozumiałam jak piękny jest nasz świat, jak wiele trzeba zobaczyć zanim się zaśnie na wieki. Podróżujmy! Życie jest za krótkie na nie podróżowanie! (Anonimowy)


GRATULUJĘ I PROSZĘ O KONTAKT NA: 
stylolyblog@wp.pl


« Nowszy post Starszy post »

115 komentarzy

  1. cudowne, piękne zdjęcia

    OdpowiedzUsuń
  2. Od zawsze marzyłam o tym aby zwiedzić Meksyk :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta - w takim razie życzę Ci spełnienia tego marzenia! Meksyk jest cudowny - ja na pewno tam wrócę ;-))

      Usuń
  3. A co z wyżywieniem, ile na to wydaliście, ponieważ nie zawarłaś tego w kosztach ? ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem w stanie podać tych kosztów, bo nie spisywaliśmy tych wydatków ;-))

      Usuń
  4. Niesamowite! Aż trudno uwierzyć, że istnieje tak piękne miejsce 😍 Zdjęcia jak zawsze rewelacja i stylizacje idealnie wpasowane w klimat 😍Jedno wielkie wow!

    OdpowiedzUsuń
  5. Koszty na pewno dobrze podane? Za same noclegi wyszło drożej niż koszt całkowity według opisu...

    OdpowiedzUsuń
  6. Koszty na pewno dobrze podane? Za same noclegi wyszło drożej niż koszt całkowity według opisu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały kosztorys Ola podała z uwzględnieniem 4 osób, bo taką grupą podróżowali, więc wszystko się zgadza :)

      Usuń
    2. Podane są ceny za 4 osoby (bo w takim składzie byli na wyjezdzie), po podzieleniu na osobę wychodzi tyle, ile podała Ola :)

      Usuń
    3. Jest podana cena za nocleg w przeliczeniu na osobę - chyba coś przeoczyłeś Anonimowy ;-))

      Usuń
  7. Jednym z moich największych marzeń podróżniczych jest Mauritius, od kiedy zobaczyłam zdjęcia wyspy poprostu się w niej zakochałam, w tej dzikości, naturze. Mam nadzieję że uda mi się kiedyś spełnić to marzenie i będę miała okazję zobaczyć piękno tej wyspy na własne oczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie życzę Ci, abyś spełniła to marzenie ;-))

      Usuń
  8. Śliczne widoki.
    Moim marzeniem podróżniczym jest Bali, ze względu na piękne krajobrazy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paula Bali jest cudowne - już nawet nie ze względu na same krajobrazy, ale podejście ludzi i niesamowity, niepowtarzalny klimat ;-))

      Usuń
  9. Moim marzeniem jest Madera, surowa piękna królowa Wiosny. Chcę poczuć te emocje podczas lądowania na jednym z najbardziej niesamowitych lotnisk. Pragnę stanąć na wzgórzu i wsluchiwać się w wiatr i rozbijające się o skały. Chcę poczuć ten spokój i wolność na wiecznie zielonej przestrzeni. Może kiedyś się uda ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosia - uda się na pewno! Trzymam kciuki ;-)) U nas niestety taka atrakcja w formie lotniska odpada - mój mąż by tego nie przeżył :D

      Usuń
  10. Hej Olu, rozumiem , że podając ceny noclegów, podawałaś najpierw ceny całkowite, a później podzieliłaś na 4 osoby? Czy ceny noclegów są różnorodne czy te to raczej standard? Jaki jest koszt całkowity Waszej wycieczki- w kosztorysie nie zostało zawarte jedzenie, a to też dość istotne i porównując z ceną wycieczek zorganizowanych dobrze by było je doliczyć. Pozdrawiam. ps. przepiękne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak jak napisałaś - najpierw są podane ceny całkowite a potem podzielone na 4 osoby ;-)) Ceny noclegów są raczej różnorodne w zależności od sezonu ;-)) Niestety nie podliczyliśmy wydatków na jedzenie - myślę, że jest to wyznacznik, którym ciężko się sugerować, bo jednemu wystarczą 2 posiłki dziennie a innemu 5 ;-))

      Usuń
  11. Cudowny post, zdjęcia jak z bajki 😍 aż ciężko uwierzyć, że takie miejsca istnieją naprawdę! ❤
    Moim największym podróżniczym marzeniem jest American Road Trip- Teksas, Las Vegas, Arizona, California, Kanion Antylopy,Joshua Tree, Los Angeles 🤗 ach, mogłabym godzinami wymieniać ilość cudownych miejsc w Stanach... mam nadzieję, że będzie mi kiedyś dane zrealizować swój plan! Bo w końcu marzenia są po to, żeby je spełniać ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie mogłam w to uwierzyć - dopóki nie zobaczyłam na zdjęciach ;-))

      Usuń
  12. Olu a ja mam zupełnie inne pytanie, czy na tych plażach jest rzeczywiscie tak pusto czy to kwestia waszych ujęć? Wygląda jakbyście byli jedyni turystami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, po prostu wszyscy chowaja sie pod palmy bo jest tam mega skwar i wyskakuja tylko na zdjecia :) ale wiadomo parawaningu jak nad Baltykiem nie ma :p

      Usuń
    2. Przyznam szczerze, że sama byłam w szoku - zwłaszcza po nagraniu z drona jak praktycznie na ujęciu nie widać turystów a kiedy robiliśmy zdjęcia ciągle nam ktoś wchodzi w kadr :D

      Usuń
  13. A ja poproszę o informacje skąd te wszystkie piękne białe narzutki na zdjęciach, dojrzałam conajmniej trzy różne ��

    OdpowiedzUsuń
  14. Wow! Przepiękne zdjęcia! Miejsce wygląda bajecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Cudowne ! Czekałam na tą relację od momentu jak tylko wróciliście 😂 moim marzeniem jest Meksyk 🙄

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Ci spełnienia tego marzenia - Meksyk to jedno z miejsc do których chcę na pewno wrócić <3

      Usuń
  16. Moim marzeniem podróżniczym jest Santorini. Jest to piękne, magiczne miejsce. Marzyłam o tym aby jechać do Santorini na podróż poślubną, ale niestety nie udało się. Patrząc na zdjęcia, tego magicznego miejsca, aż chcę się tam być ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękne zdjęcia ;) powiedz, czy korzystalas z depilacji laserowej?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie - nigdy nie robiłam depilacji laserowej ;-))

      Usuń
  18. Seszele (od zawsze) a także od jakiegoś czasu Los Roques (archipelag Wenezueli) 🥰☀️

    OdpowiedzUsuń
  19. BAJKA!!! 😍🤩

    OdpowiedzUsuń
  20. Cudownie! Moim marzeniem są Seszele ale jednak skorzystałabym z biura podróży, zwłaszcza że w podobnej cenie można znaleść pakiet z wyżywieniem, kojarzą mi się z błogim lenistwiem i raczej za jednym razem nie próbowałabym wszystkiego naraz zobaczyć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to mamy inne oczekiwana - ja sobie nie wyobrażam być w takim miejscu i leżeć tylko na plaży przy hotelu :D

      Usuń
  21. Po przeczytaniu i obejrzeniu tego posta tylko i wyłącznie Zeszlee ... to istny raj na ziemi. Myślę że na 10 rocznicę ślubu miejsce idealne. Tylko dziadkom trzeba dzieciaczki oddac;))). Zakochałam się w tym miejscu...piękna fotorelacja .!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie - to najlepsze miejsce na tego typu okazje ;-))

      Usuń
  22. Piękne zdjęcia, moim marzeniem jest Rzym:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Olu, również interesują mnie narzutki które masz na plażach, konkretnie chodzi o te białe :) wypatrzyłam kilka modeli :)
    Przepiękne miejsce <3 Muszę kiedyś je odwiedzić

    OdpowiedzUsuń
  24. Pięknie!! chętnie się dowiem jak wygląda Twoja podróżna kosmetyczka:-D

    OdpowiedzUsuń
  25. Moim wymarzonym kierunkiem na podróż jest wyspa Bari. Chętnie zobaczyłabym na żywo te przepiękne widoki, klimat jaki panuje w tym miejscu i samą kulturę Włoch oczywiście. Uwielbiam fotografię, a to miejsce wydaje się być świetną okazją do uchwycenia pięknych, malowniczych krajobrazów.

    OdpowiedzUsuń
  26. Od dłuższego czasu marzy się Zanzibar a zawodowo to Mauritius lub Trinidad i Tobago

    OdpowiedzUsuń
  27. Właśnie po rozmowach ze znajomymi czasami taniej można podróżować, wbrew pozorom, z biurem podróży niż na własna rękę :) Kuzyn często jeździ na Seszele z żona, bo mieszkają we Francji, wiec dogadać się tam dla nich to bajka - opowiadał, ze największy minus to jedzenie i ich ceny, ale widoki rekompensują wszystko. I ze zdecydowanie kolejny wypady będą robić już tylko na La Digue ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Bardzo ładne zdjęcia, bardzo dobrze opisana podróż, bardzo przydatny wpis.
    Moim marzeniem jest podróż na Dominikanę.

    OdpowiedzUsuń
  29. Mam pytanie, czy szczepiliście się przed wyjazdem? Zdjęcia i miejsce piękne! :) Ciekawa jestem, czy w planach macie już jakiś kolejny wyjazd...

    OdpowiedzUsuń
  30. Moim marzeniem podróżniczym są WYSPY KANARYJSKIE ❤ Wśród egzotycznych kierunków (według mnie) Kanary to taki kwiatek. Jak większość popularnych wśród turystów miejsc ma dwa oblicza. Raczej południe Gran Canarii mnie nie skusi. Ale trzy zachodnie małe wyspy już tak. Na El Hierro, La Gomerę czy La Palmę poleciałabym jeszcze dziś. Zbawienny oceaniczny klimat, delikatne 18 stopni nawet zimą (a latem dużo więcej), świeże banany, lasy palm ahh rozmarzyłam się...��
    Drugim marzeniem podróżniczym zaraz po Wyspach Kanaryjskich jest MAURITIUS ❤ To idealne miejsce na spędzenie miesiąca miodowego czy po prostu romantyczny wypad we dwójkę.
    Wulkaniczna wyspa z niewysokimi malowniczymi góry, intrygującymi miasteczkami, roześmianymi przyjaznymi mieszkańcami (koleżanka po podroży poślubnej na Mauritiusie bez końca opowiadała mi niesamowitych mieszkańcach wyspy) a do tego niekończące się plaże z sypkim białym piaskiem i lazurową wodą. Wycieczka tam byłaby prawdziwą ucztą dla zmysłów moich i mojego partnera,już niedługo męża��

    Ps. Zdjęcia, jakie zamieściłaś w poście to mistrzostwo! Z mężem tworzycie cudowny duet, Wasze zdjęcia są tak piękne, że możnaby je oglądać bez końca ❤ Już na instagramie oglądając instastory czułam, że wpis będzie niesamowity, a zdjęcia jak z bajki. Nie zawiodłam się czekając z niecierpliwością na podsumowanie podróży. Jesteście niesamowici��
    Pozdrawiam Was serdecznie ��

    OdpowiedzUsuń
  31. Przepiękne zdjęcia <3 przepiękne miejsce :) może kiedyś będzie mi dane tam polecieć :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Moje marzenie to camping w Yosemite: gwiaździste niebo, odgłosy natury, kubek gorącej herbaty, totalny reset od wszystkiego... i tak sie składa, że w maju to marzenie zrealizuję :) na własną rękę, trochę wyobraźni, oszczędności i szczęścia, bo kupiłam mega tanie bilety :) wszystko jest w zasięgu naszych rąk!

    PS. W tej dziczy wyjątkowo przydałaby mi sie latarka i baterie :D

    Pozdrawiam,
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  33. Wszystkie miejsca, które odwiedzasz i pokazujesz na blogu są tak dobrze sfotografowane, że od razu wchodzą na moją listę must See :) Seszele to istny raj ale poza nimi w głowie mam nadal Twój wpis odnośnie wakacji w Grecji. Pamiętasz Olu zdjęcia w sukience w Firze? I spacery ciasnymi chodniczkami po Santorini... To nadal jest moje Marzenie ale studenckie życie jeszcze nie pozwoliło mi go spełnić :) uwielbiam wasze fotorelacje, dokładne opisy miejsc i to że pokazujecie także jedzenie danego regionu - to buduje klimat. Świetna sprawa jest też opisywanie poszczególnych dni od śniadania do wieczora bo dzięki temu można wyobrazić sobie, że spędza się ten dzień z Wami. <3

    OdpowiedzUsuń
  34. Wszystkie miejsca, które odwiedzasz i pokazujesz na blogu są tak dobrze sfotografowane, że od razu wchodzą na moją listę must See :) Seszele to istny raj ale poza nimi w głowie mam nadal Twój wpis odnośnie wakacji w Grecji. Pamiętasz Olu zdjęcia w sukience w Firze? I spacery ciasnymi chodniczkami po Santorini... To nadal jest moje Marzenie ale studenckie życie jeszcze nie pozwoliło mi go spełnić :) uwielbiam wasze fotorelacje, dokładne opisy miejsc i to że pokazujecie także jedzenie danego regionu - to buduje klimat. Świetna sprawa jest też opisywanie poszczególnych dni od śniadania do wieczora bo dzięki temu można wyobrazić sobie, że spędza się ten dzień z Wami. <3

    OdpowiedzUsuń
  35. Moje marzenia podróżnicze są po części spełniane przez Ciebie Olu! to u Ciebie zobaczyłam piękną Marbellę i zdecydowałam się na wyjazd do Hiszpanii. Z wiekiem moje potrzeby się zmieniają, teraz chciałabym podróżować coraz dalej, Europa (w szczególności moje kochane Bałkany) coraz mniej nie satysfakcjonują. Moim nowym marzeniem jest Aruba, krystaliczna woda, różowe flamingi, ogrom pięknych zdjęć, które można uwiecznić na zdjęciach! Pastelowe kolory, śnieżnobiały piasek, kolorowe drinki, ananasy, kokosy. A do tego moja ulubiona słoma w formie dodatków - kapeluszy, toreb, hamaków, parasoli. Magia! Chciałabym udać się w daleką podróż marzeń. A że jest to kolonia i można zabrać ze sobą euro.. cóż, byłabym bardziej spokojna i czuła się bezpieczna �� poza tym miałabym szanse na ładną opaleniznę, europejskie słońce niestety aż tak na mnie nie działa ��

    OdpowiedzUsuń
  36. Od dawna marzy mi się podróż na Zanzibar, słońce, plaża, spokój, czyli to czego potrzebuję...super Egzotyczne wakacje które zapamiętałabym do końca życia

    OdpowiedzUsuń
  37. Mozna powiedziec ze na Mahe nie byliscie bo Eden Island to sztuczna wyspa i nijak nie oddaje klimatu Mahe :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Olu to bardzo miłe z Twojej strony, że dzielisz się z nami tymi zjawiskowymi przeżyciami, uchwyconymi w kadrach, których doświadczasz podczas podróży.
    Moim marzeniem jest nieco odmiennie od wspominanych tutaj kierunków - Islandia. Dzika, nieokiełznana, stworzona z czterech żywiołów. Marzę o tym by w ciepłych ubraniach i terenowym aucie eksplorować Interior. Obcować z nietkniętą przyrodą, do której ciągnie mnie serce, i odchodzić od zmysłów doświadczając nieposkromionej natury tej wyspy. Odwiedzić Djúpavík - byłą przetwórnię ryb, wyjątkowo historyczne dla tego kraju miejsce, wykąpać się w gorących źródłach, podążać śladami opuszczonych chat... Islandia to tajemnicze i magiczne miejsce, które zamieszkują twardo stąpający po ziemi ludzie. Ludzie którzy przeżyli więcej niż nam, wygodnym mieszkańcom środkowej Europy, się kiedykolwiek śniło. Mimo to Ci sami ludzie, po dziś dzień wierzą w istnienie elfów i pytają ich o zgodę np. podczas budowy dróg! Białe noce, owce, których jest więcej niż ludzi, maskonury, fiordy, wulkany... Mogłabym tak bez końca. Mam nadzieję, że pewnego dnia się uda. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  39. Olu przepiękne zdjęcia i Seszele! Ja mam inny plan do 40stki chciałabym postawić stopę na każdym
    Z kontynentów oczywiście oprócz Antarktydy bo nienawidzę zimna, a sama podróż tam kosztuje ok 50tys. .zł !! Ale jeśli miałabym podać konkretne miejsca, to od zawsze marzę aby nie tylko odwiedzić ale o zamieszkać w Australii. Powstrzymują mnie tylko te przerażające pająki które tam żują. Jeden gatunek podobno wygląda jak suszi! I weź tu śpij spokojnie😂. Na pewno chciałabym spotkać blond murzynów na Wyspach Salomona i przeżyć pidróż w czasie na Kiribati gdzie przebiega linia zmiany daty.. poza tym ta wyspa leży chyba na skraju naszego świata i podróż tam byłaby czymś fantastycznym. Chciałabym wylegiwać się też na rajskim Bora Bora i pić tequille w Meksyku. Myślę, że wschód jednak jest piękniejszy od ucywilizowanego zachodu. Pełen natury, różnorodności kultur i kuchni. Będąc w Singapurze zrozumiałam jak piękny jest nasz świat, jak wiele trzeba zobaczyć zanim się zaśnie na wieki. Podróżujmy! Życie jest za krótkie na nie podróżowanie!

    OdpowiedzUsuń
  40. Mi marzy mi się lot helikopterem nad Wielkim Kanionem Colorado:) Pozdrawiam Monika:)

    OdpowiedzUsuń
  41. Ola piękne zdjęcia. Zazdroszczę takich widoków oraz wspomnień :) Czekam na kolejne fotorelację z wyjazdów

    OdpowiedzUsuń
  42. Ja wraz z moją siostrą chciałabym się wybrać w podróż dookoła świata. Po prostu spakować plecak, zostawić wszystko, iść przed siebie. Wstawać o poranku z czystą głową i niczym się nie martwić. Zobaczyć wszystkie najpiękniejsze miejsca na Ziemi, zwiedzić podwodny świat rafy koralowej, stanąć na równiku, popływać z delfinami, wejść na Kilimandżaro, żeby potem móc się wylegiwać na Malediwach, spróbować wszystkich smaków Azji, zobaczyć zorze polarną i obliczę prawdziwej Afryki i milion innych przepięknych rzeczy <3 Ahhh... rozmarzyłam się, w końcu kto by nie chciał wybrać się w taką podróż?

    OdpowiedzUsuń
  43. W każdym miejscu jesteś idealne wpasowana w klimat z ubraniem,czy sprawdzasz wcześniej w internecie jakie kolory tam panuja i tak dobierasz garderobę? a może masz swoja przenosna"garderobe" w plecaku,torbie i się przebierasz do foty?

    OdpowiedzUsuń
  44. Miejsca, które odwiedziliście wyglądają obłędnie.
    U mnie w tym roku maj wygląda lepiej niż mogłam sobie wymarzyć. Krótki urlop z mężem na Sardynii, powrót do domu na 4 dni - wtedy też wypada wieczór panieński przyjaciółki i urodziny męża. A następnie Nowy Jork i Miami. Ten miesiąc nie mógłby być lepszy.

    OdpowiedzUsuń
  45. Moim marzeniem podróżniczym jest Japonia. Uwielbiam azjatyckie smaki i bardzo chciałabym zasmakować ich na miejscu. Chciałabym również odwiedzić stację kolejową Shibuya, gdzie stoi pomnik psa rasy Akita. Wierny pies czekał tam na swojego pana aż do swojej śmierci. Sama mam psa tej rasy i jest najukochańszym stworzeniem na świecie! Chciałabym więc iść śladem jego kuzyna i zobaczyć piękne zakątki Japonii.

    OdpowiedzUsuń
  46. Olu muszę przyznać, że trafiłam do Ciebie zupełnie przez przypadek kiedy szukałam relacji na insta, którymi można się zainspirować jeśli chodzi o zwiedzanie Bali i na pewno zostanę z Tobą na dłużej :) chciałam Ci podziękować, bo po części właśnie realizuje trasę przedstawiona przez Ciebie! :) życzę wielu tak fantastycznych podróży, na pewno inspirujesz nie jedna osobę.. Kolejnym kierunkiem w którym chciałabym się udać jest Kostaryka - może do czasu kolejnego wyjazdu (zanim uzbieram za 10 lat 🤨😅) będę mogła znów zainspirować się Twoja relacja z podróży:)🤪 pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
  47. Bardzo piknie zdjęcia jak z pocztówki,moim marzeniem jest zobaczyć Wielki Kanion kiedy pierwszy raz zobaczyłam to miejsce na zdjęciach na lekcji przyrody zakochałam się w tym miejscu i tak mi zostało ��

    OdpowiedzUsuń
  48. Moim marzeniem jest Chorwacja�� czemu? Plaża i woda sa tam przepiękne, czysta woda i świetna plaża do tego atmosfera �� moze kiedys ��

    OdpowiedzUsuń
  49. Marzy mi się podróż na Wyspy Kanaryjskie ❤️Na El Hierro, La Gomerę czy La Palmę poleciałabym jeszcze dziś.��

    OdpowiedzUsuń
  50. Pieknie zdjęcia jak z pocztówki, moim marzeniem jest zobaczyć Wielki Kanion kiedy pierwszy raz zobaczyłam zdjęcia na lekcji przyrody zakochałam się w tym miejscu i tak pozostało 😍

    OdpowiedzUsuń
  51. Moim wielkim marzeniem jest wyjazd na Bali.Mam nadzieję że kiedyś to marzenie się spełni.Tymczasem chciałam Cię serdecznie pozdrowić i podziękować że dzięki Twoim wpisa i pięknym fotografia mogę przenieść się choć by na chwilę w wiele pięknych miejsc.

    OdpowiedzUsuń
  52. Moje Marzenie podróżnicze to pojechać w takie miejsce gdzie będę mogła spędzić czas z chłopakiem i rozkoszowac się pięknymi widokami, tylko my i otaczające nas piękno, coraz bardziej kuszą mnie miejsca Waszej ostatniej podróży 😍

    OdpowiedzUsuń
  53. Moim marzeniem podróżniczym jest wybrać się kiedyś właśnie na Seszele ale również odwiedzić Malediwy. Jest to moje marzenie od bardzo dawna i mam nadzieje ze kiedyś uda mi się je spełnić 💕 pozdrawiam cieplutko😘☀️

    OdpowiedzUsuń
  54. Od dawna mam jedno marzenie podróżnicze, które dla większości moich znajomych jest dość specyficzne... Chciałabym pojechać do Prypecia, miasta opuszczonego w pośpiechu przez mieszkańców po wybuchu reaktora atomowego w Czarnobylu. Niesamowite jest to, jak w ciągu ponad 30 lat natura "zawładnęła" przestrzenią, która kiedyś tętniła życiem. Wciąż można zobaczyć w budynkach pozostawione rzeczy, które należały do mieszkańców, w tym między innymi zabawki dzieci czy maski przeciwgazowe. Tam czas się zatrzymał. Coś przerażającego, ale jednocześnie niesamowitego.

    OdpowiedzUsuń
  55. Po takiej relacji jeszcze bardziej marzą mi się Seszele!! Niesamowite kolory! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  56. Jak zobaczyłam Twój Olu wpis to marzy mi się wyjazd na Saszele albo na Bali 😍😍 raj na ziemi ❤️❤️ brak słów aby opisać jak tam pięknie musi być 😍🏖️🌴🐚

    OdpowiedzUsuń
  57. Mapa moich marzeń to przede wszystkim podróżowanie. Dotychczas moim największym podróżniczym marzeniem były właśnie Seszele, które udało mi się zrealizować w tym roku jako podróż poślubną. Jednak apetyt rośnie w miarę jedzenia. Planowanie, szukanie najważniejszych informacji o danym miejscu i te emocje związane z tym co nieznane inspirują mnie do spełniania kolejnych marzeń. Jako że zaspokoiłam potrzebę poczucia rajskich klimatów i nacieszyłam oczy lazurem, będąc na najpiękniejszych plażach świata na Seszelach, zmieniłam kryterium wyszukiwania nowych miejsc. Strasznie kręci mnie Azja dlatego moim kolejnym podróżniczym celem jest mniej popularna Kambodża. Pamiętam jak oglądając film o Larze Croft byłam zachwycona scenerią filmu. Przekonana, że ten kręcony był w sztucznie wykreowanej scenerii- sięgnęłam do internetu i... oniemiałam! To miejsce istnieje naprawdę!
    Marzę, aby podziwiać ruiny kompleksu Angkor Wat ( perły światowego dziedzictwa UNESCO!) i
    poczuć się jak Angelina Jolie w filmie Tomb Raider ;) Kiedyś, odkrywając to miejsce w internecie myślałam że jest totalnie poza moim zasięgiem. Przecież jest tak odległe, nieznane i musiałabym być
    totalnym szaleńcem wybierając tą destynację. Z perspektywy czasu wiem, że niemożliwe nie istnieje. Jeśli czegoś bardzo pragniemy dążmy do tego, aby to osiągnąć. Ja kieruję się dewizą że podróże to jedyna rzecz na którą wydajemy pieniądze, a stajemy się bogatsi. Mam nadzieję, że będę mogła pochwalić się zdjęciem, które dotychczas widnieje na pulpicie komputera- a wkrótce stanie się rzeczywistością.

    OdpowiedzUsuń
  58. Moim największym marzeniem były do tej pory Malediwy .. Ale Szeszele ostatnio stały się jednak moim faworytem.. który mam nadzieję kiedyś przyjdzie mi odwiedzić ;-)

    OdpowiedzUsuń
  59. Nie będę pewnie zbyt oryginalna, ale moje marzenie numer jeden to obecnie Stany Zjednoczone 😍 ominęłabym jednak słynne miasta, a skupiła się na odkrywaniu piękna natury Ameryki, kaniony, parki narodowe, wodospady, to co najpiękniejsze na tym dalekim kontynencie :)
    przepiękne zdjęcia i świetny wpis! Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  60. Pięknie i czarująco jak zwykle! Aż miło przeglądac Wasze zdjecia.

    OdpowiedzUsuń
  61. Marzę o podróży po Ameryce Południowej ��

    OdpowiedzUsuń
  62. Od dziecka kocham tańczyć a od kilku miesiecy trenuję salsę cubanę więc moim marzeniem jest pojechać na Kubę i zatańczyć salsę z kubańczykiem na ulicy 😍😍😍

    OdpowiedzUsuń
  63. Pieknie! Jeden z kierunkow na przyezlosc.

    Lecialam tym samym samolotem co Ty z mezem do Dubaju, tylko ja pozniej przesiadlam się na lot do Australii, ktora byla jednym z moich malych marzen i ktora teraz bardzo polecam. Warto pojechac do Sydney. Jednak bardzo polecam Gold Coast, zwlaszcza surfers paradise. Niesamowite miejsce, dobre na wypady do lasow deszczowych gdzie jest wiele miejsc do zwiedzania. W okolicy jest kilka parkow rozrywki, mozna skoczyc ze spadochronem, itd. Slyszalam przed wyjazdem opinie, ze kto pojedzie do Australii to chce tam zostac... i faktycznie cos w tym jest ;)
    Marze aby odwiedzic wiele innyc miejsc jak Kuba, Hawaje, Korea, Japonia, Tajlandia, Indie, Meksyk, Brazylia. Uwazam, ze warto spelniac takie marzenia, poniewaz kazdy wyjazd uczy nas czegos nowego, rozwijamy sie dzieki nim i potrafimy doceniac pezerozne male rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
  64. Moim podróżniczym marzeniem jest Nowy Jork śladami Blair, Sereny, ukochanego Chucka Bassa i innych z serialu Plotkara oraz zimna Islandia, gdzie chciałabym zobaczyć zorzę polarną. Ostatnim podróżniczym marzeniem jest rejs wielkim wycieczkowym statkiem po Karaibach..
    Mam nadzieję, że kiedyś spełnię te marzenia :)

    Zdjęcia jak zwykle wspaniałe, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  65. Czy na Seszelach jest coś ciekawego do zobaczenia poza plażami? Wszystkie wyglądają pięknie i rajsko, ale po obejrzeniu kilku nie widzę w ogóle w nich żadnej różnicy. Jest tam na Seszelach coś jeszcze, co może zainteresować? Dla samych plaż raczej nie chciałoby mi się lecieć pół dnia. Rozumiem, że są osoby, którym to wystarcza i po to tam lecą, ale dla mnie Meksyk czy Kuba jakoś przedstawiają wiecej możliwości poznawczych.

    OdpowiedzUsuń
  66. Moje podróżnicze marzenie to tak zwane Miasto Aniołów ❤️ Po prostu Los Angeles ❤️

    OdpowiedzUsuń
  67. Przez ten post albo w sumie dzięki niemu mogę dopisać kolejny punkt do listy marzeń do spełnienia coś pięknego 💜🥰 a twój mąż robi najpiękniejsze zdjęcia ale masz fajnie ☺️

    OdpowiedzUsuń
  68. A mi się marzy Kuba może kiedyś marzenie się spełni

    OdpowiedzUsuń
  69. Moim marzeniem jest odwiedzic Kube ale czy to się uda czas pokoze

    OdpowiedzUsuń
  70. Hmmm... Największym moim podróżniczym marzeniem jest zobaczyć Kilimandżaro, szczególnie zdążyć kiedy nadal na wierzchołku jest pokrywa śnieżna. :) Islandia tez bardzo kusi swoimi przyrodniczymi walorami, Meksyk, Chile, świat jest piękny i ciężko zdecydowac się na jedno miejsce :) na pewno do listy marzeń dorzucam Seszele! Cudowny wpis! :)

    OdpowiedzUsuń
  71. Mam wrażenie, że podróże nie tylko rozwijają, ale jednocześnie w pewien sposób uzależniają sprawiając, że pragnie się ich coraz więcej. Przynajmniej tak jest w moim przypadku- czuję niedosyt, wydaje mi się, że niewiele świata zobaczyłam i coraz częściej łapię się na tym, że w wolnych chwilach czytam o wybranych miejscach, przeglądam oferty last minute i planuję, gdzie jeszcze mogłabym pojechać...

    Mam bardzo wiele marzeń podróżniczych, ale gdybym miała wybrać tylko jeden jedyny i najbardziej upragniony kierunek to bez zastanowienia chciałabym polecieć na Bali. Tam jest wszystko, czego potrzebuje moja dusza: piękna natura, przemili ludzie, ciekawa architektura zupełnie odmienna od europejskiej i przede wszystkim przepyszna kuchnia, co potwierdza wiele niezależnych źródeł (m.in. styloly ;))

    Czerpałabym pełnymi garściami i "łapała zachody słońca", w końcu w raju nie bywa się często... W takim miejscu można zupełnie się odstresować i odciąć od codziennych zmartwień i mam wrażenie, że po tak ubogacającej podróży nic nie będzie takie samo...

    OdpowiedzUsuń
  72. Ja bardzo bym chciała wybrać się w podróż do Środkowej Afryki, marzy mi się Kenia!! 😎❤😍

    OdpowiedzUsuń
  73. Moje marzenie podróżnicze to "Podróż w czasie" ponieważ uważam, że wszystko co najlepsze w życiu już przeżyłem i chętnie wróciłbym do tych chwil :)

    OdpowiedzUsuń
  74. Bali, Seszele �� moje podróże marzeń �� Może kiedyś uda się je spelnić.. Chociaż po części już się spełniło, bo Twoje relacje są mega i dzięki nim trochę mogłam zwiedzić ��

    OdpowiedzUsuń
  75. Spacer przy lodowcach, zorza polarna i zaprzęgi husky - moje marzenie podróżnicze to Alaska! :) Wiem, że taki komentarz pod postem o rajskich Seszelach brzmi co najmniej dziwnie, ale chociaż raz w życiu chciałabym wylądować w miejscu, które wydaje się być dalekie od strefy komfortu, które ‚challenguje’ na każdym kroku i gdzie człowiek nabiera pokory wobec potężnej natury. Powerbank z dwoma wejściami wydłużyłby życie mojego telefonu podczas całodniowej wyprawy do jednego z tamtejszych parków narodowych, baterie nie pozwoliłyby mojemu aparatowi przegapić żadnego pięknego widoku, a podręczna latarka to idealny gadget na nocne topienie grizzly :)

    OdpowiedzUsuń
  76. Zanim przeczytałam Twój wpis i obejrzałam Instastories na pierwszym miejscu moich miejsc do odwiedzenia był Izrael a teraz to już sama nie wiem czy nie wolę Seszeli:P oczywiście najlepiej byłoby pojechać w oba miejsca co może uda się zrealizować małymi kroczkami. Zanim jednak wezmę kąpiel w Morzy Martwym mam majówkę w lubelskich plenerach z rowerowym piknikiem. Pozdrawiam i czekam na bogate wpisy z kolejnych podróży.

    OdpowiedzUsuń
  77. Moim marzeniem podróżniczym jest odwiedzenie jeszcze wielu pięknych miejsc, w których nie byłam, ale najbardziej marzy mi się wyjazd do Australii, na Dominikane, na Malediwy i do Stanów :) PS. Piękne widoczki <3 pozdrawiam cieplutko <3

    OdpowiedzUsuń
  78. Moim marzeniem jest zwiedzanie świata i poznawanie nowych kultur. Bardzo chciałabym polecieć na Malediwy, Bali, Seszele lub inne egzotyczne miejsce na ziemi��W czasie podróżowania czuję się wolnym człowiekiem, lubię poznawać nowych ludzi, a także próbować lokalnych pyszności. ❤️ Zawsze w czasie podróży robię mnóstwo zdjęć, bo jest to dla mnie idealna pamiątka. �� Często wracam wspomnieniami do miejsc, w których byłam.�� Mam nadzieję, że któregoś dnia moje podróżnicze marzenie się spełni.����

    OdpowiedzUsuń
  79. Czym robione zdjecia?? Przepięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  80. Moim marzeniem jest lecieć na malediwy albo na Seszele ponieważ gdy zobaczyłam zdjęcia i filmiki na twoim profilu to Po prostu zakochałam się w tych widokach 😍

    OdpowiedzUsuń
  81. Ola, ja mam pytanie dotyczące seszeli. Lecę tam w sierpniu, noclegi mam na Mahe. Myślisz, że opłaca się płynąć promem na Praslin na jeden dzień? Popłynąć pierwszym o 7:30 i wrócić ostatnim o 17:30? Czy raczej nie będzie to efektywne, bo na miejscu nie uda się nic sensownego zobaczyć w tak krótkim czasie?
    Co do marzeń podróżniczych to zdecydowanie Ameryka Południowa <3

    OdpowiedzUsuń
  82. NIESAMOWITE te zdjęcia!!
    Powiedz proszę jakim aparatem zostały zrobione?? Strasznie mi się podobają takie żywe , czyste kolory na zdjęciach. Zupełnie jak na żywo.. Chyba do robienia takich zdjęć trzeba mieć talent?? :)

    OdpowiedzUsuń
  83. Moim marzeniem od zawsze był Dubaj ale i Santorini też w którym byliście i zakochałam się w tym miejscu dzięki waszym przepięknym i bajecznym fotografią 😍😍 A z Seszeli zdjęcia to już w ogóle istny raj 😊😃

    OdpowiedzUsuń
  84. Przepiękne zdjęcia z niesamowitego miejsca na ziemi. Moim marzeniem od zawsze jest zwiedzenie Hiszpani i Portugali. Aktualnie pokazuje mojemu synkowi bliższe regiony. Mieszkamy w pobliżu Bieszczad ale też niedaleko (około 3h drogi) mamy Zakopane także synek poznaje góry i nasze i Słowackie :)

    OdpowiedzUsuń
  85. Dla mnie największym marzeniem jest ujrzeć wyspę w Grecji-Zakhyntos. Z chęcią wybrałabym się tam w podróż poślubną we wrześniu 🙃

    OdpowiedzUsuń
  86. Cudowne zdjęcia! Ja od dzieciaka marzę o Australii - a dokładniej o Wielkiej Rafie Koralowej

    OdpowiedzUsuń
  87. chętnie bym te kamienie przywiozła do swojego ogrodu :P haha ! Zdjęcia tak magiczne, że aż sama mam ochotę teraz zmusić partnera na egzotyczny wypad :)

    OdpowiedzUsuń
  88. Każde zdjęcie jak z obrazka 😍Istna magia !❤ Sama mam ochotę na takie egzotyczne wakacje 😊

    OdpowiedzUsuń
  89. Skąd jest ten cudny dres z pierwszego zdjęcia?

    OdpowiedzUsuń
  90. Skąd jest ten cudny dres z pierwszego zdjęcia?

    OdpowiedzUsuń
  91. Moim marzeniem od dłuższego czasu są Filipiny, zauroczylam się tym miejscem poprzez oglądanie serialu, a wlasciwie jego koncowki( Dom z papieru- swoją drogą serdecznie polecam 🤩), która miała miejsce wlansie na Filipinach i marzę żeby zwiedzić to magiczne, jeszcze malo odkryte miejsce 😍 A Szeszele dzieki Tobie i Twoich relacjach tez trafiaja na liste kierunkow do zwiedzenia ❤😁

    OdpowiedzUsuń
  92. Moim marzeniem jest podróż do Tajlandii na przepiękną wyspę Bonda. Chciałabym na żywo zobaczyć słynną maczugę Jamesa Bonda nie tylko dlatego, że kocham jego przygody ;), ale dlatego, że Tajlandia to piękny kraj z bogatą kulturą, a przede wszystkim cudowną przyrodą, istny raj dla podróżnika :)

    OdpowiedzUsuń
  93. Moim marzeniem są właśnie Seszele, ale póki co nie mogę sobie na taką wycieczkę pozwolić dlatego bardziej realnym kierunkiem o którym też marze jest Teneryfa. Mam nadzieję, że odwiedzę to miejsce w tym roku :)

    OdpowiedzUsuń
  94. Muszę przyznać, że Twoje zdjęcia zapierają dech w piersiach �� ja z kolei chciałabym móc spędzić trochę czasu na Arubie określanej jako wyspa szczęścia... Móc podziwiać piękne wschody i zachody słońca w pięknej scenerii,na własne oczy zobaczyć flamingi.. coś pięknego! Hmm...moze dzięki temu poczułabym się rzeczywiście szczęśliwsza!? Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  95. Podróż dookoła świata moim busikiem :) Teraz mam chrapkę na Hiszpanie :)

    OdpowiedzUsuń