środa, 27 maja 2015

HOLIDAY ESSENTIALS


Witajcie Kochani! Pojawiło się kilka propozycji w komentarzach odnośnie wpisu z moimi wybranymi, wakacyjnymi niezbędnikami. Weekend upłynął nam na ostatnich przygotowaniach i zakupach pod kątem upragnionego wyjazdu. Zatem udało mi się podsumować część niezbędnych rzeczy, które prawdopodobnie trafią do walizki - będzie to kilka nowości, ale też sprawdzone już przeze mnie produkty. Zapraszam do lektury ;-)


Na pierwszy ogień idzie moja ulubiona seria z solą morską i algami Douglas BEAUTY SYSTEM w skład której wchodzi żel pod prysznic, balsam i mgiełka zapachowa. I to właśnie zapach urzekł mnie w największej mierze - kojarzy mi się nadmorskim, wakacyjnym orzeźwieniem. Balsam wchłania się błyskawicznie i daje uczucie odświeżenia oraz ujędrnienia - nie pozostawia na ciele tłustej powłoki. Zapach również długo się utrzymuje - na tę chwilę to mój numer 1.


Jedną z najistotniejszych kwestii, jeśli chodzi o zawartość wakacyjnej kosmetyczki są olejki do opalania i filtry ochronne. Uwielbiam wszelkiego rodzaju olejki na bazie masła kakaowego - niezmiennie od lat niezbędnikiem podczas urlopu jest spray przyspieszający opalanie z firmy Ziaja. Podczas urlopu będę testować kultowy australijski olejek, który zarekomendowała mi znajoma. Opalenizna ma być bardziej intensywna - dopóki nie sprawdzę na sobie, to się nie przekonam ;-)


Chronimy ciało - chrońmy też i dbajmy podczas urlopu o nasze włosy. Moim faworytem jeśli chodzi o odpowiednią dawkę nawilżenia dla włosów wysuszonych przez różne zabiegi stylizacyjne - a latem przez słońce i słoną wodę -  jest  eliksir z firmy Kerastase. Nie potrafię znaleźć w nim minusów - daje dosłownie efekt "lśniących włosów".



O nawilżaniu ciągle mowa - lubię kokosową serię z firmy Vaseline, ale zdecydowanie bardziej polecam wersję w spay'u. Żeby nadać piękny wygląd naszej opaleniźnie polecam rewelacyjny balsam rozświetlający z drobinkami od Dr Irena Eris. Przy zakupach w Douglasie dostałam sporą ilość próbek tego balsamu. Sprawdził się u mnie świetnie  - drobinki  lekko opalizują skórę nadając jej piękny, zdrowy koloryt. Zatem zakupiłam pełnowymiarowy produkt i dostałam z gratisie mini wersję, która będzie idealna na wyjazd. Nie zapominajmy o nawilżaniu ust - truskawkowy Carmex zawsze jest w mojej kosmetyczce - podobnie jak woda termalna.


Ochrona naszych oczu to również podstawa. Nie potrafię się zdecydować, który model okularów przeciwsłonecznych lubię najbardziej, ale na pewno lustrzanki są przeze mnie najczęściej noszone. Prosta stylizacja nabiera charakteru dzięki akcentowi w postaci lustrzanych szkieł.



Wygodne, płaskie obuwie to również podstawa - klapki oczywiście bezapelacyjnie mi towarzyszą przy każdym wyjeździe. W tym roku urzekły mnie pozytywnie kolorowe baleriny z firmy Crocs - chciałam się przekonać czy faktycznie są to tak wygodne. Buty dopasowują się ponoć do kształtu stóp oraz zapewniają ich masaż dzięki wypustkom na wkładce. Zamówiłam je w sklepie BUTSKLEP z błyskawiczną wysyłką - za co mają u mnie duży plus. Kolejnym modelem, który skojarzył mi się dosłownie z obuwiem "greckiej bogini" są złote sandałki z Zary. Wyglądają bardzo zgrabnie a złoty odcień będzie pięknie podkreślał opaleniznę.



Na stroje kąpielowe zwróciłam już uwagę ponad miesiąc temu  - zazwyczaj najlepsze modele pojawiają się na przełomie marca i kwietnia. Nie podążam za trendami, jeśli chodzi o kostiumy kąpielowe - kupuję modele, które pasują do mojej figury oraz kolory i motywy, które pasują do mojego stylu czy odcienia karnacji. W tym roku urzekł mnie motyw kwiatowy (New Yorker) i neonowy pomarańcz przełamany różem (H&M). Zdjęcie niestety nie odzwierciedla rzeczywistego koloru, ale uwierzcie mi na słowo: jest przepiękny.



Nie mogłabym nie wspomnieć o torbie, bez której nie wyobrażam już sobie wyjazdu wakacyjnego - mowa tutaj o modelu OBAG. W tym roku zdecydowałam się na większy rozmiar - chociaż mini OBAG również sprawdzał się rewelacyjnie jeśli chodzi o gabaryty. Torebka jest niesamowicie uniwersalna i praktyczna.



Nie byłam w stanie pokazać Wam całego zbioru nowości ubraniowych zakupionych z myślą o wakacyjnym wyjeździe. Potrzymam Was trochę "w niepewności" - na pewno pojawi się fotorelacja z wyjazdu pod kątem stylizacji. Będzie zwiewnie, koronkowo, marynarsko, kwieciście i ... niebiesko ;-)



Nie bez powodu - na szarym końcu wspominam o produktach do makijażu. Jeśli nie czujecie takiej potrzeby, chcecie aby Wasza skóra odpoczęła na urlopie to faktycznie nie ma sensu zabierać ze sobą kolorówki. Ja mam w planach kilka sesji, więc chciałabym wykonać słoneczny, wakacyjny makijaż. Zestaw The Bronze of Champions z firmy Benefit  widniejący na zdjęciu to prezent, który dostałam na urodziny - rewelacyjnie sprawdzi się w podróży. Zajmuje mało miejsca a zawiera większość niezbędnych produktów do wykonania świetlistego, słonecznego make up'u. W skład zestawu wchodzi: bronzer, rozświetlacz, cień do powiek, tusz do rzęs, błyszczyk oraz nabłyszczający tint. Do tego dorzucę tylko krem BB z Bourjois i korektor z Maybelline, który jest ostatnio moim ulubieńcem i mam cały letni niezbędnik makijażowy.

Jestem ciekawa jakie są Wasze niezbędniki wakacyjne. 
Piszcie śmiało w komentarzach :-)

Ps. Przypominam też o KONKURSIE :-)

Kiedy czytacie tego posta - ja już jestem prawdopodobnie na malowniczym Santorini :-))
Postaram się przygotować dla Was obszerną fotorelację z pobytu.
Na pytania pozostawione pod tym postem odpiszę dopiero po 4 czerwca.


W czasie mojego pobytu na Santorinii możecie śledzić mnie na Instagramie:
@styloly

wtorek, 26 maja 2015

SCHOLL VELVET SMOOTH TEST & GIVEAWAY


Witajcie Kochani! Jak wspominałam na profilu instagramowym - weekend i ostatnie dni w dużej mierze upłynęły mi na przygotowaniach do upragnionego, wakacyjnego wyjazdu. Dzisiaj pozostając w tej tematyce mam dla Was recenzję kompleksowego zestawu do pielęgnacji stóp, który miałam okazję przetestować dzięki współpracy z marką Scholl. Lada dzień stopy będą wyeksponowane w letnim obuwiu, więc na pewno klapki czy sandałki bezlitośnie ujawniają nawet najmniejsze zaniedbania. Elektroniczny pilnik okazał się rewelacyjnym rozwiązaniem w trosce o idealnie wypielęgnowane, nienagannie wyglądające stopy, czyli wizytówkę każdej kobiety (mężczyzny również!). Zatem zapraszam do moich spostrzeżeń odnośnie tego zestawu a pod koniec wpisu spodziewajcie się konkursu, który umożliwi Wam jego zdobycie.


Jak wiadomo wiele czynników wpływa na stan naszych stóp - dobór pielęgnacji jest oczywiście indywidualną kwestią. Osobiście nigdy nie miałam większych problemów z utrzymaniem ich w dobrej kondycji. W tym roku zaczęłam regularnie uczęszczać na basen, więc w związku z częstym eksponowaniem stóp nie było mowy o pominięciu aspektu związanego z ich pielęgnacją. Tym bardziej zostawienie tego na ostatnią chwilę przed wyjazdem. Pamiętajmy, że peeling należy wykonywać co dwa tygodnie.


Jednak nawet przy regularnym wykonywaniu zabiegów związanych z pielęgnacją stóp (peelingi, tarka, nawilżanie) pojawia się ryzyko, że w pewnych miejscach skóra nie zawsze będzie idealnie gładka. Elektryczny pilnik marki Scholl sprawdził się u mnie już przy pierwszym użyciu. Z jednej strony to dość delikatne ścieranie, ale z drugiej strony jest na tyle skuteczne, że radzi sobie bez problemowo z usunięciem zrogowaciałego naskórka. Pilnik jest wyjątkowo poręczny, estetycznie wykonany i wygodny w użyciu. 


Posiada wymienną głowicę (łatwo dostępna w każdym Rossmanie i dobrych aptekach), która starcza na kilkanaście użyć i łatwo utrzymać ją w czystości - wystarczy opłukać pod bieżącą wodą. Do wyboru mamy trzy wymienne głowice - drobnoziarnista, gruboziarnista i wygładzająca. Zabieg najlepiej wykonywać na sucho.


Urządzenie działa na 4 baterie, więc bez obaw możecie wykonać rytuał pielęgnacyjny w dowolnym miejscu i zabrać ze sobą na wyjazd wakacyjny. 


Na pewno na wyjazd pojadą ze mną również kosmetyki do stóp marki Scholl. Krem do codziennej pielęgnacji oraz serum wchłaniają się błyskawicznie. Skóra zostaje zmiękczona i nawilżona - zapach zielonego kawioru jest bardzo przyjemny i rześki, daje uczucie odświeżenia.


Uwielbiam to uczucie idealnej gładkości stóp i satysfakcję, że zabieg prawie jak z salonu kosmetycznego mogę wykonać w domowym zaciszu. Wypróbowałam zestaw Scholl na swoich stopach i na pewno jest wart polecenia, jeśli chcecie cieszyć się pięknymi i zadbanymi stopami.

KONKURS

Jak wspominałam na początku - pilnik marki Scholl plus wymienne głowice wraz z zestawem kosmetyków (krem, serum, maska) z poniższego zdjęcia to nagroda, która trafi do jednej osoby.


Zasady są następujące:
- W komentarzu pod tym postem należy zostawić adres e-mail oraz dokończyć zdanie:
"Mój sposób na idealnie gładkie stopy..."

 Zgłoszenia możecie zostawiać do 4.06.2015r. a wyniki ogłoszę 6 czerwca w tym wpisie.

POWODZENIA!

piątek, 22 maja 2015

BARBIE T-SHIRT


Hej Kochani! Ostatnio bardzo często wyszukujecie mnie w google po haśle "jak się pozbyć ombre? Na pewno są dwa wyjścia: obcięcie rozjaśnionych końców lub zamalowanie ich kolorem zbliżonym do naszego naturalnego bądź farbowanego koloru włosów. Ja wybrałam opcję nr jeden - udałam się do mojej fryzjerki i bez skrupułów pozbyłam się zniszczonych, rozjaśnionych końców. Okazało się, że po tym zabiegu włosy znacznie odżyły a naturalny kolor nabrał intensywniejszego odcienia. Jedynym minusem był fakt, że dość mocno przywiązana byłam do swojej długości włosów. Zatęskniłam za długimi włosami, więc postanowiłam zamówić włosy doczepiane metodą clip-in (55cm 220g). Widziałam już na innych blogach efekty takiego sposobu przedłużania włosów i byłam ciekawa czy sprawdzi się to też u mnie. Myślę, że gdybym nie napisała o tym "zabiegu" to zastanawia mnie, czy bylibyście w stanie stwierdzić czy oby faktycznie moje włosy nie odrosły w tak zadziwiającym tempie ;-) Kolor dobrany został niemalże idealnie, więc jestem bardzo pozytywnie zaskoczona tym efektem. Wróciła jakby dawna STYLOLY ;-) 







fot. Piotr Czerwonka

koszulka / t-shirt - CROPP | spodnie, płaszcz / pants, coat - H&M | torebka / bag - OBAG | zegarek - watch - DW | buty / sneakers - NIKE ROSHE RUN

wtorek, 19 maja 2015

ELECTRIC BLUE IS NEW BLACK


Witajcie Kochani! Trochę może ostatnio zaniedbałam kwestie samych stylizacji na blogu, ale mam na to usprawiedliwienie. Koniec kwietnia i praktycznie większa część maja upływa mi pod kątem szkoleń z wizażu i stylizacji, na które zdecydowałam się dość spontanicznie i ani na chwilę nie żałowałam tej decyzji. Uważam, że to jest czas tylko dla mnie - na rozwijanie pasji, zdobycie merytorycznej wiedzy i praktyki, aby móc to wykorzystać być może w przyszłej pracy :-)

Zatem można by zejść do tematu pracy połączonej z pasją - taka mi się teraz nasunęła myśl. Dostaję od Was mnóstwo wiadomości, pytań odnośnie tego - jak zacząć blogować, żeby zarabiać? Nigdy się nad tym tak dogłębnie nie zastanawiałam - w dobie, kiedy ja zakładałam bloga nikt nawet nie myślał takim kategoriami. Kiedy dostałam propozycję współpracy barterowej z firmą obuwniczą - z początku nie mogłam w to uwierzyć. Dziś może mnie to bawić, bo z tego co pamiętam (Internet też nie zapomina!) to robiłam stylizację z butami zimowymi latem LINK z tego całego przejęcia ;-) Zarabiać na blogu zaczęłam dopiero po około 3 latach zaangażowania i systematyczności. Publikowałam swoje stylizacje na różnych portalach i dzięki temu docierałam do większej rzeszy Odbiorców budując z nimi relację, która była dla mnie niesamowicie ważna od samego początku. Nie było wtedy takiego przesytu blogami jak w tej chwili. Aktualnie można śmiało stwierdzić, że blogowanie to kilka "profesji" w jednym, jeśli nie ma się pod sobą sztabu specjalistów.

Pamiętajcie też, że przede wszystkim jestem tutaj dla Was - żebyście z przyjemnością wchodzili na bloga, dzielili się ze mną swoimi przemyśleniami, mogli miło spędzić, zainspirować się, ale też oderwać od codziennej rutyny...












fot. Piotr Czerwonka

sukienka / dress - SHEINSIDE | żakiet / jacket - MANGO | torebka / bag - KIABI | okulary / sunnies - RAY BAN | szpilki / heels - ZARA

poniedziałek, 18 maja 2015

STYLOLY BIRTHDAY PARTY


Witajcie Kochani! Dzisiaj w ramach serii weekend w zdjęciach przygotowałam krótką fotorelację z moich 25 urodzin. Nie ukrywam, że był to dla mnie punkt główny całego weekendu, więc postanowiłam podzielić się z Wami krótką migawką z tej piątkowej imprezy. Miałam ambitny plan, że zrobić sesję całej stylizacji, makijażu, fryzury - jaką obmyśliłam sobie na ten wyjątkowy dla mnie dzień. Niestety standardowo nie było na to czasu, więc wybaczcie i zrozumcie brak tego modowego akcentu w dzisiejszym wpisie.


Na pierwszym planie nasz blogerski, niezmienny skład, czyli BO4GO i LOVEANDGREATSHOES ;-)


Piękny bukiet-niespodzianka od Justynki z Mani Pedi :* Moja kreacja urodzinowa to sukienka z kolekcji Barbie Collection od MOHITO. Na moment też wróciła dawna styloly z długimi włosami. Fryzurkę z doczepianymi pasmami (włosy clip in - doczepiane.pl) wykonała niezastąpiona Aldona Oleksy.




Jest i Pan Fotograf ;-) Sprawca całego "zamieszania" ;-)






Tort był "zaprojektowany" przez mojego Narzeczonego - bardzo pozytywnie mnie zaskoczył swoją wizją. Nawet do kreacji pasował wręcz idealnie ;-)


Oto jeden z prezentów - trafiony w 100%., bo już od jakiegoś czasu zbierałam się z zamiarem wymiany moich rolek na lepszy model. Już nie mogę się doczekać pierwszej jazdy! 

Cieszę się, że mam tak wspaniałych znajomych - dziękuję Wam za obecność i dobrą energię podczas spotkania!

Ps. W tym tygodniu wracamy do regularnych wpisów ze stylizacjami ;-)